Passa, tydzień i historia — jak nie odpaść w lutym
Regularność bije bohaterstwo. Trzy rzeczy w aplikacji, które to pokazują, i jeden sposób czytania ich, żeby nie zniechęcały.
Plany nie rozsypują się na ciężkich jednostkach, tylko w środę wieczorem, kiedy trenażer stoi w piwnicy. Trzy godziny tygodniowo przez pięć miesięcy budują więcej niż osiem godzin przez trzy tygodnie i porzucenie.
Passa liczy tygodnie, nie dni
Passa na pulpicie rośnie, gdy w tygodniu jest przynajmniej jeden zaliczony trening. Dzienna karałaby za dzień wolny; tygodniowa przeżywa grypę i wyjazd. Pusty tydzień? Karta mówi: „Zaloguj przynajmniej jeden trening w tym tygodniu, aby utrzymać passę".
Ptaszek to trening zaliczony, kropka — zaplanowany i jeszcze niezrobiony, krzyżyk — świadomie odpuszczony. Puste okienko to dzień bez planu.
Pasek siedmiu dni pokazuje, gdzie w tygodniu jest jeszcze miejsce. Pod nim obciążenie: ile TSS zebrane, ile w planie.
XP i poziomy
Za każde nagranie dostajesz XP, z sumy liczy się poziom („… / … XP DO LV…"). Nie mówi nic o formie — mówi, ile pracy włożyłeś. To ratuje tygodnie, w których FTP stoi mimo treningu: adaptacja idzie skokami, a licznik rośnie za samo pokazanie się.
Historia mówi więcej niż pojedynczy trening
W „Aktywnościach" w Postępach patrz w tej kolejności:
- „CZAS W STREFACH" — czy trening był tym, czym miał być.
- „MOC NORM." obok „ŚR. MOC" — duża różnica na jednostce ciągłej to szarpana jazda.
- „PRZEBIEGI" — tętno pełznące w górę przy stałej mocy to koszt. Ta sama jednostka miesiąc później z płaskim tętnem to dowód postępu, często wcześniejszy niż test.
Na tydzień, w którym nic się nie chce — żeby nie był pusty.
Regularność łatwiej utrzymać nie samemu — ostatni kawałek: co dzieje się z nagraniami poza Ognikiem.